Massachusetts

poleć serwis drukuj
Ed Flynn Ed Flynn (drugi z...
Ray Flynn Raymond Flynn (na...
Ed Flynn Ed Flynn ubiega się...
Ed Flynn Ed Flynn...

Ray & Ed Flynn: „Polonia jest ważną i wartościową częścią naszego lokalnego społeczeństwa”

09-14-2017

Raymond Flynn przez trzy kadencje był burmistrzem Bostonu, potem pełnił rolę amerykańskiego ambasadora w Watykanie, w okresie, gdy papieżem był Jan Paweł II. Polski papież zafascynował go, efektem tego są dwie napisane przez Flynna książki: „Jan Paweł II. Portret prywatny papieża i człowieka” oraz „Jan Paweł II i Ameryka”. Urodził się w południowym Bostonie, w polskiej dzielnicy. Zawsze przyjaźnie nastawiony do Polaków, wspierał nie tylko bostońską Polonię, ale i Polskę, a zwłaszcza tych, którzy w czasach komunizmu walczyli o wyzwolenie się spod radzickiej dominacji. W 2009 roku została mu przyznana nagroda „Amicus Poloniae”. Wyróżnienie to zostało ustanowione w imieniu polskiego rządu przez Ambasadę Polski w Waszyngtonie i stanowi odzwierciedlenie wdzięczności wobec tych obywateli Stanów Zjednoczonych, którzy w szczególny sposób przyczyniają się do promowania Polski i polskich osiągnięć w USA i tym samym budują lepsze relacje między obydwoma krajami. Obecnie jego syn Ed Flynn ubiega się o miejsce w Radzie Miasta.

„Biały Orzeł”: Obaj wywodzicie się z południowego Bostonu. W tej części miasta mieszka dość liczna Polonia…

Ed Flynn: To prawda, w końcu mamy tu nawet polską dzielnicę – tzw. Polski Trójkąt. Ale w całym 2 dystrykcie mieszka dość dużo Polaków. Polonia jest ważną i wartościową częścią naszego społeczeństwa, Polacy wykazują duże zainteresowanie lokalnymi sprawami.

Ray Flynn: Polacy są zainteresowani sprawami społecznymi, zawsze tacy byli. Mam wielu polskich przyjaciół. Urodziłem się na Boston Street, w domu, który znajdował się naprzeciwko Polskiego Klubu w Bostonie. Tu, wśród Polonii, się wychowywałem. Również w późniejszych latach te przyjacielskie stosunki były podtrzymywane. Pamiętam zbiórki organizowane w Polskim Klubie na rzecz opozycji antykomunistycznej w Polsce. Ludzie przynosili ubrania, pieniądze, bardzo pomocny w całej tej akcji był też kościół. Solidarność tych ludzi była niesamowita.

Wy również braliście w tym czynny udział.

RF: Tak, to prawda. Udało nam się zebrać pieniądze dla robotniczego ruchu oporu w Polsce – „Solidarności”, ale trzeba było je jeszcze w jakiś sposób przekazać. Spakowaliśmy wszystko do plecaka i w ten sposób udało mi się przewieźć je do Polski. Przekazanie pieniędzy miało nastąpić w kościele św. Brygidy w Gdańsku, co też się stało, a po wszystkim miałem okazję uczestniczyć w naprawdę pięknej mszy świętej.

EF: Ojciec był już wtedy burmistrzem Bostonu, ja miałem 18 lat… To była niebezpieczna wyprawa, starano się nam przeszkodzić, jakiekolwiek wsparcie dla „Solidarności” było ówczesnym władzom Polski bardzo nie na rękę…

RF: Podczas mszy św. ktoś nakręcił film, który zobaczył gen. Jaruzelski. Został wydany nakaz aresztowania nas, musieliśmy uciekać. Pomogła nam pewna młoda kobieta…

EF: Miała dwadzieścia kilka lat, ale była bardzo odważna. Zawiozła nas samochodem z Gdańska do Warszawy i stamtąd wylecieliśmy do Nowego Jorku, ale wcześniej mieliśmy jeszcze okazję uczestniczyć w mszy św. sprawowanej przez charyzmatycznego ks. Jerzego Popiełuszkę, który dziś jest błogosławionym. Niestety, ta dziewczyna zapłaciła wysoką cenę za zaangażowanie w ruch oporu.

W tamtych czasach wiele osób w Polsce przepadało bez wieści…

RF: Również tamta młoda, dzielna kobieta zniknęła. Prawdopodobnie została zabita przez przedstawicieli komunistycznego reżimu. To były ciężkie, trudne czasy. Ale tym bardziej podziwiam Polaków, którzy nawet w takich okolicznościach potrafili się zjednoczyć, wspierali siebie nawzajem i walczyli o wolną ojczyznę.

EF: Takie wartości są ponadczasowe. Wiem coś o tym, bo służyłem w wojsku – w marynarce wojennej – przez 24 lata. Pełniłem służbę między innymi w Zatoce Perskiej. Zawsze ważną częścią mojej roli, jako wojskowego, były kontakty z ludnością. Solidarność międzyludzka – na każdym polu, czy to w wojsku, czy w lokalnej społeczności – jest bardzo pozytywna i pożądana.

Czy to doświadczenie przyda Ci się, jeśli zostaniesz członkiem Rady Miasta?

EF: Mam nadzieję, że tak. Mam zdolności przywódcze i potrafię rozwiązywać problemy, ale umiem też słuchać ludzi i jestem otwarty na ich potrzeby. Myślę, że to wszystko bardzo mi się przyda i pomoże mi być dobrym radnym.

RF: Słuchanie i otwartość na potrzeby innych są bardzo ważne. Jak bardzo, pokazał mi św. Jan Paweł II, gdy pełniłem funkcję ambasadora USA w Watykanie. On był wspaniałym człowiekiem, jednym z „Wielkich” naszych czasów. Był nie tylko świadkiem historii, ale też tworzył tę historię. Jego zasługi, jeśli chodzi o obalenie komunizmu w Europie, są ogromne. Ale przy całej swej charyzmie i wielkości był też niezwykle otwarty na zwyczajnych ludzi, potrafił słuchać. Jego przykład i postawa mnie zainspirowały i wiele nauczyły. Zawsze chciał nieść pomoc ludziom, którzy tego potrzebowali…

Pan również nie odmawiał pomocy potrzebującym. Historia polskich marynarzy nocujących w gabinecie burmistrza Bostonu stała się już miejską legendą…

RF: Często wracam we wspomnieniach do tamtych dni. W latach 80. do Bostonu przybywało wielu imigrantów z Polski. Pewnego razu z sowieckiego statku, który zawinął do portu, uciekła grupa kilkunastu polskich marynarzy. Wiedzieli, że istnieje polska społeczność w Bostonie, ale nie mieli pojęcia, gdzie jej szukać, dokąd się udać. Nie mieli paszportów, więc z formalnego punktu widzenia przebywali na amerykańskiej ziemi nielegalnie. I spotkali oficera policji, który okazał się być Polakiem. Powiedział im, że jako policjant powinien ich aresztować i przekazać w ręce kapitana statku. Wtedy zostaliby odesłani do Polski, tam prawdopodobnie oskarżeni o dezercję i skazani. Policjant powiedział im: „Powiem wam, co musicie zrobić. Idźcie przed siebie, potem skręćcie w prawo – traficie do ratusza. Burmistrz Bostonu nazywa się Ray Flynn. On jest przyjacielem Polaków i jeśli tylko będzie mógł, to wam pomoże”. I w ten sposób kilkunastu marynarzy wparowało do mojego gabinetu. Zadzwoniłem do mojego znajomego, który był znany w polskiej społeczności, i poprosiłem go, żeby przybył do ratusza i posłużył jako tłumacz. Wiedzieliśmy, że jeśli marynarze oddadzą się w ręce władz, to zostaną deportowani do Polski, a tam zapewne trafią do więzienia. Dlatego kazałem im zostać w moim gabinecie, zadbałem, aby dostarczono im jedzenie. Wkrótce zjawił się urzędnik i oświadczył, że te osoby przybyły do USA nielegalnie i muszą zostać deportowane. Nie pozwoliłem tego zrobić, marynarze przez dwa dni nocowali w moim biurze. W końcu udało nam się załatwić pewne formalności, a polskie rodziny zadbały o ich akomodację. Ale to była dość niebezpieczna sytuacja, bo sprzeciwiłem się urzędnikowi federalnemu działającemu zgodnie z prawem, więc mimo że byłem burmistrzem, mogłem zostać aresztowany. Ale nie mogłem nie okazać solidarności tamtym ludziom.

EF: Pamiętam to wydarzenie. Byłem wtedy chłopcem, ale to była praca mojego ojca – to, co robił, nie przechodziło w domu bez echa. A kiedy wstąpiłem do marynarki, jeszcze lepiej zrozumiałem, co wtedy czuli tamci marynarze i w jak trudnej sytuacji się znaleźli. Jestem dumny z tego, jak postąpił mój ojciec. To od niego się nauczyłem, że jeśli możesz coś zrobić, to to robisz, dajesz z siebie 100 procent. Gdy sprawujesz jakąś funkcję publiczną, to właśnie po to, żeby pomagać ludziom.

Jakie jeszcze wnioski wyciągnąłeś, obserwując pracę ojca jako burmistrza Bostonu?

EF: Nauczyłem się, że kiedy słuchasz uważnie ludzi, możesz więcej zrozumieć. Tylko rozmawiając, można znaleźć odpowiedzi i rozwiązanie danej sytuacji. I staram się to robić na co dzień, więc jeśli uda mi się zostać radnym, to nie ulegnie zmianie. Gdy znasz ludzi, znasz też ich problemy i wiesz, jak możesz im pomóc, czego potrzebują. Podczas kampanii dużo czasu poświęcam na rozmowy z ludźmi, właśnie po to, by poznać ich potrzeby.

Zatem czego według ciebie potrzebują mieszkańcy, a zwłaszcza lokalna Polonia?

EF: Myślę, że potrzeby Polonii są podobne do potrzeb reszty lokalnej społeczności. W centrum mojego zainteresowania jest poprawa systemu szkolnictwa, chcę zrobić wszystko, by dzieci i młodzież miały dostęp do edukacji publicznej na wysokim poziomie. Priorytetem jest też poprawa bezpieczeństwa publicznego, bezpieczne ulice, więcej patroli, walka z narkotykami. Ludzie chcą się czuć bezpiecznie w swoim mieście, chcą, żeby ich dzieci były bezpieczne. Podniesienie jakości życia, bezpieczeństwo, edukacja – to są kluczowe zagadnienia. To, co jest ważne dla ogółu mieszkańców 2. dystryktu, jest też ważne dla Polonii. Ale z drugiej strony chcę mieć pewność, że potrzeby polskiej części społeczności są słyszane – dlatego zamierzam organizować spotkania z mieszkańcami, podczas których będą mogli przedstawić swoje problemy, a ja następnie będą mógł je przedstawić na forum Rady Miasta. Zależy mi też na przepływie informacji – chcę, żeby mieszkańcy, także Polonia, mieli pewność, że decyzje nie są podejmowane poza nimi.

RF: Dobrze znam tutejszą polską społeczność. Wiem, że te kwestie – bezpieczeństwo i edukacja – są dla polskich rodzin bardzo ważne. Wychowałem się wśród Polaków, znam tę kulturę i również mój syn miał okazję to dobrze poznać. Obaj podziwiamy przywiązanie Polonii do ojczyzny, waszą lojalność. Np. weterani celebrujący rocznice narodowe stanowią piękny widok! Polaków cechuje odwaga, wierność wartościom i umiejętność ciężkiej pracy. Kiedyś zastanawiałem się, skąd to się bierze. Św. Jan Paweł II powiedział mi: „wzrastaliśmy pod presją. Byliśmy przyzwyczajeni do represji, do ciężkich warunków i nauczyliśmy się stawiać im czoła”.

EF: Dziadek i ojciec pracowali kiedyś w porcie. Pokazali mi wartość ciężkiej pracy. Również służba w wojsku nauczyła mnie dyscypliny i tego, że nie można się poddawać, spoczywać na laurach. Jako radny mam zamiar stawiać czoła problemom mieszkańców.

A tych nie brakuje. Jako przykład można podać choćby rosnące ceny nieruchomości i czynsze za wynajem…

EF: Ludzie dziś są bardziej mobilni, jest duży popyt, nasza dzielnica staje się coraz bardziej popularna, w ślad za tym rosną ceny. South Boston i Dorchester to rodzinne dzielnice i chciałbym, żeby tak było nadal. Miasto nie może być dobre tylko dla bogatych ludzi, musi wspierać rodziny, bo to podstawowa komórka społeczna, podstawa całego społeczeństwa. Dlatego to dobrze, że do naszej dzielnicy napływają nowi mieszkańcy, że im się tu podoba, ale trzeba też zadać pytanie, co mają do zaoferowania w zamian.

Jaki powinien być dobry urzędnik, dobry radny?

RF: Przede wszystkim powinien być dostępny. Powinien być głosem ludzi, którzy go wybrali. Nie może się zamknąć w swoim gabinecie, zatrzasnąć drzwi – wprost przeciwnie, musi je szeroko otworzyć. Musi chodzić po ulicach, spotykać się z sąsiadami, porozmawiać z księdzem. Wtedy wie, co się dzieje. Trzeba słuchać ludzi, aby móc walczyć w ich imieniu.

EF: Mam zamiar to robić i mam nadzieję, że jeśli ludzi powierzą mi funkcję radnego, to sprostam temu zadaniu. Ludzie zawsze będą mogli do mnie zadzwonić.

A w jakiej sprawie mogą zadzwonić?

EF: W każdej. Jeśli tylko będę mógł w jakiś sposób pomóc, to na pewno to zrobię. Nawet jeśli dana sprawa nie leży bezpośrednim w zakresie Rady Miasta, to nadal może będę mógł dotrzeć do odpowiednich służb, osób, nawet na poziomie federalnym Nigdy nie powiem, że to nie mój problem. Każda sprawa, z jaką ktoś zwróci się do mnie, to jest mój problem.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Marcin Bolec

***

Ed Flynn jako kandydat do Rady Miasta chce godnie reprezentować wszystkich mieszkańców 2. dystryktu. Zapewnia, że będzie silnym i niezależnym członkiem Rady, a wcześniejsze doświadczenie, które zdobył jako rodzic oraz jako żołnierz, pomoże mu pełnić tę rolę. Mieszka w 2. dystrykcie i angażuje się w życie lokalnej społeczności – jako działacz społeczny, weteran i trener sportowy młodzieży. Jako kurator działający przy Suffolk Superior Court ma doświadczenie w pracy z najbardziej potrzebującymi pomocy mieszkańcami i czynnie popiera programy społeczne, odwykowe i doradcze dedykowane takim osobom.

Jako rodzic, którego dzieci uczęszczają do Josiah Quincy School w Chinatown, angażuje się w życie szkoły. Ponadto Ed jest członkiem stowarzyszeń: Cityside Neighborhood Association, South Boston Citizens’ Association i VFW Fitzgerald Post.

Ed Flynn przez 25 lat był żołnierzem marynarki w czynnej służbie i w rezerwie. Przez dwie tury pełnił służbę w Zatoce Perskiej, pomagał też likwidować szkody po kataklizmie na Haiti. Po zakończeniu służby wojskowej pracował przez 5 lat w Departamencie Pracy za prezydentury Billa Clintona, aktywnie działając na rzecz poprawy warunków pracy, zwiększenia dostępu do opieki medycznej i podniesienia minimalnego wynagrodzenia za pracę.

Ed wraz z żoną Kristen wychowuje dwójkę dzieci, Caroline i Stephena. Mieszkają w południowym Bostonie.

Cele:

  • dostęp do edukacji publicznej na wysokim poziomie dla wszystkich dzieci i młodzieży
  • bezpieczne ulice i ulepszenie sytemu komunikacji publicznej
  • efektywny system działania wspierający rodziny i pozostałych mieszkańców
  • działania na rzecz zjednoczenia wszystkich mieszkańców i społeczności dystryktu 2
wróć
~Wojciech Żaglewski
2017-10-10 19:46:55
Zgłoś do moderacji
Czytałem komentarz jaki z panem Raymondem Flynn przeprowadził pan Marcin Bolec . R.F.- Ładnie powiedziane ,Polonia jest ważną i wartościową częścią społeczeństwa !! Tak jest w Ameryce ! A jak jest w Polsce ? Czy Amerykanie opluwają twórców swojego państwa ? Chyba nie ! Do wiadomości pana Raymond Fynn - POLSKA - to nie nacja ani naród , to nazwa państwa w którego granicach zamieszkują Germanie ( Wandalowie ) i Słowianie , obecnie różne nacje .O Holokauście Żydów Pan jak i cała Ameryka wie !! Ale co Pan i inni wiedzą o Ewaporacji Wandalów ? A jedno i drugie jest na równi LUDOBÓJSTWEM ! Tylko po Żydach z Holokaustu pozostają groby które w Polsce są niszczone , a wszystko zwala się na lud Wandalów , pisząc w mediach ,, wandale,, jako ci co wszystko niszczą bezmyślnie . wspominał Pan o czasach reżimu komunistycznego że wielu ludzi zostało zabitych ! A czy teraz jest inaczej ? Piszę od strony ludu Wandalów ! My jesteśmy nie wpisani do rejestru mniejszości etnicznych - Nas nie ma !! My Wandalowie do historii kraju weszliśmy pod nazwą ,,POLANIE ,,Ewaporację robi się po to , aby zaszczyt utworzenia Państwa Polskiego przypisać sobie Słowianom !Tak się sprawy mają w tej Polsce !!

Fotorelacje

Wiceminister rozwoju Tadeusz Kościński w USA

– To była krótka, ale bardzo intensywna wizyta – mówi o pobycie wiceministra rozwoju Tadeusza Kościńskiego na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych konsul Sabina Klimek z Wydziału Handlu i Inwestycji Konsulatu Generalnego RP w Nowym Jorku. W dniach 19-22 listopada minister odbył w Bostonie, Nowym Jorku oraz Waszyngtonie szereg spotkań z inwestorami oraz przedstawicielami administracji amerykańskiej. Fot. Marcin Bolec

zobacz inne galerie

Galerie Video

Jasełka w Webster

Liturgiczny okres Bożego Narodzenia wieńczy Niedziela Chrztu Pańskiego. Uroczystość ta w bieżącym roku przypadła w niedzielę 10 stycznia. Uczniowie i nauczyciele Polskiej Szkoły Sobotniej przy parafii św. Józefa w Webster wybrali ten właśnie dzień na zaprezentowanie tradycyjnych polskich jasełek.

zobacz inne filmy

Realizacja: IdeoPowered by: CMS Edito

Wszelkie prawa zastrzeżone dla BiałyOrzeł24.com