Massachusetts

poleć serwis drukuj

Polskie Centrum Naukowe w Chicopee – depozytariusz dziedzictwa polskich emigrantów w Ameryce

07-20-2017

Polskie Centrum Naukowe w Chicopee Siedzibą Polskiego...
Polskie Centrum Naukowe w Chicopee Wnętrze wiejskiej...
Polskie Centrum Naukowe w Chicopee Dyrektor wykonawczy...

Polskie Centrum w Chicopee – zabytkowy budynek z czerwonej cegły znajdujący się przy 33 South Street. Już na pierwszy rzut oka zwraca uwagę swym architektonicznym wyglądem, a gdy zajrzymy do środka… Co dokładnie czeka odwiedzających? Czy mogą liczyć na spotkanie z duchem (duchem historii oczywiście)?

Celem Polskiego Centrum w Chicopee jest zachowanie polskiego dziedzictwa materialnego w Ameryce. Misja ta realizowana jest nie tylko poprzez gromadzenie cennych z punktu widzenia Polonii eksponatów, ale również przez udostępnianie ich publiczności. Organizowane w placówce wystawy, koncerty, wykłady i spotkania skupiają się na historii, tradycjach i kulturze polskiej i służą temu, aby jak najszersze grono mogło poznać to bogate dziedzictwo. Dzięki temu Polskie Centrum jest żywym pomnikiem, celebrującym wkład wniesiony przez Polaków do amerykańskiej kultury, historii i sztuki.

Idea zrodzona z pasji

Początki Polskiego Centrum Naukowego w Chicopee sięgają 1997 roku i związane są z kampusem College of Our Lady of the Elms. To wtedy zapoczątkowana została współpraca między uczelnią a polskim środowiskiem. Rok później, gdy spotkały się dwie osoby: ówczesna prezydent Elms College Kathleen Keating i Staś Radosz, pomysł utworzenia Polskiego Centrum zaczął nabierać realnych kształtów. W inicjatywę tę zaangażowało się wiele osób, także władze uczelni i jej pracownicy byli pozytywnie nastawieni do idei stworzenia polskiego ośrodka. To dzięki ich entuzjazmowi i pracy oraz wsparciu finansowemu od rodzin Topor i Czaja w 1999 roku powstało Polskie Centrum Naukowe – jako niezależna organizacja, której jednak siedziba znajdowała się wówczas w gościnnych murach Elms College. Dokładniej – był to jeden pokój zlokalizowany na trzecim piętrze w budynku byłej biblioteki. Od tamtej pory wiele się zmieniło…


Cele Polskiego Centrum Naukowego:

  • zbieranie i przechowywanie przedmiotów o tematyce historyczno-kulturalnej polskiej ludności w Stanach Zjednoczonych i w Polsce,
  • po zrealizowaniu ww. celu Polskie Centrum Naukowe stanie się żywym pomnikiem czczącym pamięć polskich emigrantów i ich potomków jako współuczestników życia kulturalnego, naukowego i ekonomicznego USA,
  • organizowanie wystaw, warsztatów naukowych, wykładów i seminariów,
  • udzielanie pomocy osobom szukającym informacji i materiałów o Polsce i Polakach w Stanach Zjednoczonych,
  • udzielanie wsparcia osobom dążącym do wprowadzenia polskich tematów do programów nauczania,
  • utworzenie bazy danych zawierającej informacje dotyczące Polski i Polonii. 

Historyczne miejsce

Dzięki wsparciu ludzi dobrej woli udało się dostosować pokój do potrzeb Centrum. Dodatkowo uczelnia w razie potrzeby udostępniała audytorium i swoją galerię – to tam organizowane były pierwsze wystawy i wykłady. Centrum niestrudzenie rozwijało swą działalność i już po krótkim czasie stało się jasne, że aby w pełni wykorzystać potencjał i możliwości nowego ośrodka, potrzebne będzie nowe miejsce, takie, w którym będzie można gromadzić i w odpowiedni sposób przechowywać wciąż rosnące kolekcje. Jednak Polskie Centrum nie miało być tylko obiektem muzealnym, ale miejscem, w którym ludzie, zwłaszcza z młodego pokolenia, będą mogli doświadczyć spotkania z historią oraz prężnym ośrodkiem polonijnym, promującym poprzez wydarzenia kulturalne, prelekcje i różne spotkania dorobek polskich emigrantów w Ameryce i ich wkład wniesiony w budowę tego kraju. Aby Centrum mogło w pełni realizować swoje cele, potrzebna była nowa lokalizacja. Brano pod uwagę różne scenariusze. Rozważano budowę nowego obiektu, jednak koszt takiej inwestycji przerastał możliwości finansowe Polskiego Centrum. Zaczęto szukać alternatywnego rozwiązania. I szczęście uśmiechnęło się do polonijnych pasjonatów – 3 maja 2005 roku zarząd Polskiego Centrum otrzymał za symbolicznego dolara od diecezji Springfield na okres stu lat klucze do wówczas 130-letniego historycznego budynku mieszczącego się pod numerem 33 przy South Street, w którym na zagospodarowanie czekało aż 18 pokoi. Jednak zanim można było się w nich rozgościć, trzeba było przeprowadzić gruntowny remont…

Zaangażowani ludzie

Losy tego budynku są bardzo ciekawe. Wcześniej mieściła się tu plebania parafii Holy Name of Jesus – tuż obok znajduje się najstarszy (obecnie zamknięty) rzymskokatolicki kościół w zachodniej części stanu. To właśnie w tym budynku pierwszą noc na amerykańskiej ziemi spędzili pierwsi polscy emigranci, którzy dotarli do Chicopee ponad sto lat temu. Tu też nocował przyszły prezydent John F. Kennedy podczas kampanii wyborczej do senatu stanowego w roku 1947. Jednak w 2005 r., po ponad 20 latach nieużytkowania, budynek znajdował się w opłakanym stanie. Pomysł, aby służył jako Polskie Centrum, uratował go od rozbiórki. Po konsultacjach z konserwatorem zabytków i z architektem opracowano projekt remontu i dostosowania budynku do potrzeb ośrodka muzealnego, badawczego i kulturalnego, którym miał się stać. Był to, jak można się domyślić, bardzo kosztowny projekt… Przybliżony koszt renowacji szacowano na 800,000 dolarów. Ale ponownie, dzięki wielkiemu zaangażowaniu i wsparciu członków ówczesnej Rady Dyrektorów, którzy z własnej kieszeni wyłożyli w sumie 180,000 dolarów, udało się rozpocząć przebudowę. Warto wspomnieć, że dzięki fizycznej pomocy w pracach remontowych osób, którym bliska była misja Polskiego Centrum, udało się obniżyć nieco koszty renowacji. Dzięki remontowi zagospodarowano przestrzeń w budynku tak, aby jak najbardziej zwiększyć jego funkcjonalność. Poszczególne pomieszczenia zostały przystosowane do celów, jakie miały pełnić – dziś są to pokoje i korytarze tworzące jedyną w swoim rodzaju trasę spacerową. Podziwiać na niej można najróżniejsze pamiątki, dokumenty, obrazy, rzeźby i tym podobne rzeczy tworzące unikatowy kolaż historyczny, upamiętniający ważne okresy w dziejach Polski i losy Polonii w Ameryce. W ten sposób powstało miejsce, które można odwiedzić dziś – Polskie Centrum Naukowe przy 33 South Street w Chicopee. Za chwilę zaprosimy Czytelników na krótki spacer po tym obiekcie, ale najpierw warto wspomnieć o tych, którzy do takiego spaceru mieli okazję już wcześniej. Oczywiście nie sposób wymienić wszystkich tych osób, które zapewne można by liczyć już w tysiącach, a wśród nich było wielu znamienitych gości. Jednym z nich była Anna Maria Anders, senator RP i córka generała Władysława Andersa.


Rada Nadzorcza:

Przewodniczący: Carl Eger, Jr.

Prezydent: Ronald Lech
Wiceprezydent: Joanne Gruszkos
Skarbnik: Mr. Joseph Pieciak
Sekretarz: Ms. Helen Vaselacopoulos
Członkowie:

Gerald Balut
Gregory Bernat
Edward Dzielenski
Henry Dziok
Mec. Michael Kogut
Joseph Kos
Robert Lepecki
dr Joan Czaja Marsh
Mike Minkos
Mec. Michael Pise
Jack Sarat, Jr.
Henry Suski
Elżbieta Świercz
Wacław Szymczakiewicz

Dyrektorzy honorowi:

Jane Bielski
Eugene Gorski
Anthony Krzystofik
Gladys Midura
Dr Carla Oleska
śp. John Olko
John Skibiski
Mec. John Soja
Carl Stoy
śp. Walter Wrzesień

Dyrektor wykonawczy:
Stanisław „Staś” Radosz


Znakomici goście

Pani senator Anders odwiedziła Polskie Centrum w Chicopee 25 października 2016 roku. Celem jej wizyty było spotkanie z przedstawicielami lokalnych organizacji i właścicielami biznesów, a także zapoznanie się z misją i profilem działalności Polskiego Centrum. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele lokalnych władz: burmistrz Chicopee Richard Kos, burmistrz Holyoke Alex Morse i reprezentant stanowy Jose Tosado ze Springfield, a także osoby reprezentujące Polską Narodową Unię Kredytową (PNCU) i NUVO Bank i dyrektor Instytutu Europy Środkowej na Quinnipiac University Christopher Ball, który rozmawiał z panią senator na temat możliwej współpracy między polskim rządem a Instytutem.

Natomiast 10 lat wcześniej – w 2006 roku – gościem w Polskim Centrum, wówczas świeżo wyremontowanym, był wydawca „Białego Orła” Darek Barcikowski. Rezultatem tej wizyty był obszerny, dwustronicowy reportaż w naszej gazecie. Co się od tamtej pory zmieniło? Jak dziś wygląda Polskie Centrum i jakie ciekawe eksponaty można w nim zobaczyć? Po obiekcie oprowadza nas Staś Radosz, dyrektor wykonawczy placówki oraz pasjonat historii mający dar barwnego opowiadania o czasach dawno minionych. To dzięki niemu historia zamknięta w murach Polskiego Centrum ożyła. Czy możliwa jest podróż w czasie? Sprawdźcie! Zapraszamy na wyjątkowy spacer…

Człowiek z pasją

Jednak zanim wyruszymy w drogę, warto w kilku słowach przedstawić naszego przewodnika. Dyrektor wykonawczy Polskiego Centrum Stanisław „Staś” Radosz jest polskim patriotą i pasjonatem historii. W dużej mierze dzięki jego inicjatywie i staraniom powstało to miejsce. – Moi rodzice przyjechali do Stanów Zjednoczonych i zamieszkali tu na stałe, ale byli mocno przywiązani do dawnej ojczyny. Moja mama zawsze płakała, gdy wspominała Polskę. Odziedziczyłem po nich ten patriotyzm, w takim duchu zostałem wychowany – opowiada. Staś Radosz pracował na University of Massachusetts, gdzie dzięki jego staraniom powstał niezwykły zbiór książek napisanych w językach słowiańskich, głównie polskim i rosyjskim. Uczył języka polskiego dla początkujących, po jakimś czasie zaczął też prowadzić zajęcia z historii i kultury polskiej. Na UMass pracował przez 31 lat. Po przejściu na emeryturę zaczął prowadzić lekcje z kultury polskiej na Elms College, bowiem uczelnia ta chciała zainteresować swoim programem liczną w tej okolicy Polonię. Tu zrodziła się idea utworzenia polskiego ośrodka, który miałby stać się zarówno pomnikiem dorobku Polonii w USA, jak i centrum polonijnego życia w zachodnim Massachusetts. Staś Radosz włożył nie tylko wiele pracy, ale i całe serce w to, by wcielić tę ideę w życie. I oto możemy podziwiać efekty – Polskie Centrum jest miejscem, w którym zwiedzający mogą poznać historię pokoleń Polaków emigrujących „za wielką wodę”, ale też doświadczyć bliskiego spotkania z Polską taką, jaką być może pamiętają ich dziadkowie. – Chciałem ocalić ten świat od zapomnienia.Nie mieszkam w Polsce, ale mam tutaj swoją Polskę – twierdzi Staś Radosz i oprowadzając po Polskim Centrum ze swadą opowiada, jakie skarby skrywają kolejne pomieszczenia.


Specjalna Komisja ds. Zachowania Polskiego Dziedzictwa Narodowego w Pioneer Valley

Polskie Centrum Naukowe w Chicopee ma swojego reprezentanta w Specjalnej Komisji ds. Zachowania Polskiego Dziedzictwa Narodowego w Pioneer Valley. Obecnie funkcję tę pełni Carl Eger, Jr. Komisja została powołana do życia na początku br. Liczy 10 członków, wśród których znajduje się pięciu przedstawicieli władz stanowych (3 członków Izby Reprezentantów i 2 senatorów) oraz pięć osób wybranych przez gubernatora spośród kandydatur przedstawionych mu przez określone instytucje i stowarzyszenia polonijne, m.in. przez Polskie Centrum. Do jej zadań należy ochrona polskiego dziedzictwa, badanie wkładu, jaki polska społeczność wniosła w rozwój zachodniej części stanu Massachusetts oraz promocja polonijnej działalności kulturalnej i społecznej. Rolą Komisji jest również promowanie i wspieranie wszelkich pozytywnych przejawów aktywności kulturalnej i społecznej Polonii w zachodnim Massachusetts oraz dbanie o to, by polska społeczność nadal mogła swymi działaniami ubogacać wspólnotę stanową. Miejscem spotkań Komisji jest Polskie Centrum w Chicopee. 


Przez ocean

Już samo wejście do budynku przykuwa uwagę – nad drzwiami znajduje się piękny i, jak dowiadujemy się od naszego przewodnika, ręcznie wykonany witraż z wizerunkiem orła pośrodku. Przekraczamy próg i zaczynamy wycieczkę, przechodząc od parteru na pierwsze i drugie piętro budynku. Podobnie jak pierwsi Polacy w Ameryce, tak i my naszą podróż w głąb polonijnej historii zaczynamy od… statku. Galeria im. Karoliny i Jana Wrzesień nosi nazwę „Podróż do Ameryki” i przedstawia to, jak wyglądała w dawnych czasach wyprawa za ocean. Widzimy plakat ze Statuą Wolności, która do dziś pozostaje symbolem „amerykańskiego snu”, liczne walizki i skrzynie… Z takim ekwipunkiem nasi przodkowie wsiadali na okręt i płynęli w nieznane, z nadzieją na lepsze życie, ale i z tęsknotą za oddalającą się ojczyzną. W podróż zabierali ze sobą swój dobytek – w tych rzeczach ukryta jest historia nie tylko poszczególnych osób, ale i całej emigracji. W zbiorach Polskiego Centrum znajdują się też liczne dokumenty – paszporty, dowody tożsamości, certyfikaty chrztu. – Zbieramy stare zdjęcia, legitymacje, dowody osobiste, listy – nie chcemy, żeby ludzie je wyrzucali, a tak często się dzieje, gdy ktoś się przeprowadza lub robi generalne porządki – wyjaśnia Staś Radosz.

Nowa ojczyzna

Po postawieniu pierwszych kroków na amerykańskiej ziemi Polacy starali się zadomowić w nowej ojczyźnie. Kolejna galeria, nosząca nazwę „W domu, w Ameryce”, przedstawia zdjęcia emigrantów oraz obrazy, jakie znajdowały się na ścianach polonijnych domów. Wizerunki Matki Bożej Częstochowskiej, Ostrobramskiej, z Dzieciątkiem na ręku itp. często wcześniej zdobiły ściany domów w Polsce i wraz ze swoimi właścicielami przepłynęły ocean, by trafić na ściany nowych mieszkań i domów, stwarzając namiastkę swojskości. – One faktycznie wisiały w salonach polskich emigrantów. Są to nie tylko obrazy religijne, ale też rysunki przedstawiające Piłsudskiego, Kościuszkę… Im więcej takich obrazów było na ścianie domu, tym jego mieszkańcy uchodzili za zamożniejszych. Poza tym trzeba pamiętać, że Polacy z pierwszej połowy XX wieku darzyli Piłsudskiego ogromną estymą. Zresztą, do dziś cieszy się on wśród wielu opinią bohatera – zauważa dyrektor Radosz.

Połączenie materialnych przedmiotów i duchowych wartości przywiezionych z Polski, a następnie ich przeszczepienie na grunt amerykański – to stworzyło podwaliny polsko-amerykańskiego folkloru, który do dziś kultywowany jest przez kolejne pokolenia Polonii w USA.


Archiwum Cyfrowe

W 2014 roku w Polskim Centrum ruszył projekt mający na celu utworzenie Archiwum Cyfrowego. Digitalizacja polega na przekształceniu treści analogowej na cyfrową i służy przede wszystkim zabezpieczeniu cennych zbiorów archiwalnych, ale też umożliwia dostęp do zgromadzonych materiałów szerokiemu gronu odbiorców.

Archiwum Cyfrowe Polskiego Centrum funkcjonuje na ogólnodostępnej, darmowej platformie internetowej Omeka, utworzonej z myślą o bibliotekach, muzeach, archiwach, szkołach i podobnych jednostkach chcących utrwalić swoje zbiory w formacie cyfrowym. Materiały Polskiego Centrum pogrupowane są na sekcje wg okresów historycznych, z których pochodzą, np. „Solidarność”, „Błękitna Armia gen. Hallera” itd. Zapoznać się z nimi można tu: www.archives.polishcenter.net


Polski folklor

Kolejny bardzo ciekawy pokój został zagospodarowany dzięki hojności pana Żelechowskiego z Bostonu, który podarował Polskiemu Centrum donację w wysokości 25,000 dolarów. – Bardzo kochał swoją żonę. Kiedy zmarła, szukał sposobu, by uczcić jej pamięć. Wtedy akurat ukazał się artykuł w „Białym Orle” o Centrum. To stało się dla niego bodźcem, by podarować nam tę kwotę na stworzenie galerii jej pamięci – opowiada Staś Radosz, oprowadzając po galerii poświęconej dr Krystynie Stróżyk Żelechowskiej. Na ścianie w ramce wisi jej życiorys w języku polskim i angielskim, spisany przez małżonka, a w samym pomieszczeniu można podziwiać liczne przykłady sztuki ludowej.

Niedawno Polskie Centrum wzbogaciło się też o pokaźną kolekcję drewnianych rzeźb, gobelinów oraz innych artystycznych artefaktów – w sumie ponad 230 eksponatów, które pochodzą ze zbiorów mieszkańca New Britain, CT śp. Bernarda Pajewskiego. On też ofiarował Polskiemu Centrum kolekcję szopek krakowskich, ale o tych misternych budowlach, których precyzja i koloryt wprawiają w zachwyt, napiszemy więcej innym razem. A tymczasem…

Barwy kultury

Tymczasem naszym oczom ukazują się manekiny dumnie prezentujące polskie stroje ludowe. Barwne, oryginalne, pochodzące z różnych regionów Polski, są darem od pani Krystyny Słowikowskiej Farley, również mieszkanki New Britain. Pani Krystyna brała udział jako sanitariuszka w bitwie pod Monte Cassino. Jest autorką książki „Tak daleko od domu” i aktualną Miss Senior Connecticut. Przez wiele lat tańczyła w zespole ludowym Gwiazdy. Od przeszło 60 lat nieustannie angażuje się w inicjatywy mające na celu zachowanie i promocję polskiej kultury, historii i sztuki w Stanach Zjednoczonych. Na przestrzeni tych lat udało jej się zebrać kolekcję 32 strojów ludowych, które obecnie cieszą oczy zwiedzających Polskie Centrum w Chicopee.

Okres największego rozwoju polskich strojów ludowych przypada na drugą połowę XIX i początek XX wieku. W okresie międzywojennym strój ludowy zaczął być traktowany jako odzież odświętna, noszona na wielkie okazje, a nie jako ubiór codziennego użytku. Wygląd stroju uzależniony był od regionu Polski, w którym powstawał, warunków klimatycznych, typu gospodarki, stosunków społeczno-gospodarczych oraz okresu historycznego. Spódnice, halki, haftowane gorsety – to nie tylko skrawki materiału, to dowód na bogactwo i różnorodność polskiej kultury.


Zobacz teraz! Nowa wystawa:

„Ryzykowali życiem – Polacy, którzy ratowali Żydów podczas II wojny światowej”

Podczas II wojny światowej Polacy, będąc ofiarami nazistów, byli też jednocześnie świadkami okrucieństwa okupantów wobec narodu żydowskiego. Polska była jedynym krajem, w którym za pomoc Żydom groziła kara śmierci. Mimo to wielu Polaków ryzykowało życiem, by ocalić życie swoich sąsiadów, znajomych, ale też i obcych Żydów. Ich heroizm został doceniony po wojnie przez izraelski Instytut Yad Vashem, który przyznaje osobom ratującym Żydów podczas II wojny światowej tytuł „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. To właśnie im poświęcona jest wystawa pt. „Ryzykowali życiem – Polacy, którzy ratowali Żydów podczas II wojny światowej”.

Wystawa przygotowana została przez Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie. Przedstawia losy polskich bohaterów, ich świadectwa oraz tło historyczne, materiały opracowane zostały w 7 językach. Wśród sylwetek prezentowanych na ekspozycji jest m.in. Antonina Żabińska – to na kanwie jej losów powstał film „The Zookeeper's Wife”.

Wystawa gościła już m.in. w Nowym Jorku, Phoenix i Chicago. W Polskim Centrum w Chicopee można ją oglądać od 7 lipca do 7 sierpnia br., od poniedziałku do piątku w godz. 13:00–18:00 (możliwość zwiedzania dla grup zorganizowanych w godz. 10:00–13:00) oraz w soboty i niedziele od 13:00 do 17:00. Wstęp wolny, sugerowana dobrowolna opłata w wysokości $10. Parking bezpłatny. 


Błękitna Armia

– Znasz historię Hallerczyków? – pyta Staś Radosz, gdy przekraczamy próg pokoju poświęconego członkom tej formacji. – Gdy skończyła się I wojna światowa, ruszyli z Francji do Polski, by walczyć z bolszewikami. Nosili niebieskie mundury, dlatego nazywano ich „Błękitną Armią” – opowiada.

W 1917 roku dekretem prezydenta Republiki Francuskiej utworzona została armia polska podporządkowana Naczelnemu Dowództwu Francuskiemu, ale mająca walczyć pod polskim sztandarem. Armia ta składała się z ochotników, którzy przybywali głównie z USA (Polonia amerykańska), ale też z obozów jenieckich, gdzie przetrzymywano Polaków z armii zaborców: niemieckiej i CK – austriackiej. – To z ich środowiska wywodzą się obecne stowarzyszenia weteranów w Ameryce – dodaje jako ciekawostkę Staś Radosz.

Wojenne losy

Polska historia obfituje w wydarzenia zarazem tragiczne, jak i pełne chwały. Przykładem na to może być bitwa o Monte Cassino, podczas której polscy żołnierze wykazali się niezwykłym bohaterstwem. Niestety, wielu z nich zapłaciło za to najwyższą cenę – życie… O tym fragmencie naszej historii przypomina zwiedzającym Polskie Centrum oryginalny mundur żołnierza II Korpusu. Obok na ścianie widzimy portret dowódcy – gen. Władysława Andersa oraz oprawiony szkic terenu walk o klasztor. A niżej o pień drzewa opiera się… Wojtek! Niedźwiedź, którego historia była tak niezwykła, że stała się tematem licznych doniesień prasowych i filmów dokumentalnych. – W 1942 roku polscy żołnierze maszerując z Pahlevi w Iranie do Palestyny odkupili małego niedźwiadka brunatnego od przygodnie napotkanego perskiego chłopca. Miś został oficjalnie wciągnięty na stan ewidencyjny 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii, z którą to jednostką przeszedł cały szlak bojowy: z Iranu przez Irak, Syrię, Palestynę, Egipt do Włoch, a po demobilizacji trafił do Wielkiej Brytanii. Niedźwiedź brał udział w bitwie o Monte Cassino, a w jednostce nadano mu stopień kaprala – opowiada Staś Radosz.

Wzrok przykuwają też liczne pamiątki z okresu II wojny światowej, między innymi ręcznie pisany dziennik zesłańca syberyjskiego i rysunki przedstawiające życie na „nieludzkiej ziemi”, ale to też materiał zasługujący na osobną historię…

Kawałek Polski

Wędrujemy dalej, aż naszym oczom ukazuje się… chata! Drewniana, oryginalnych rozmiarów, wiejska, kryta strzechą chata. Jej wejścia strzeże kogut, wyglądający jak żywy. Mimowolnie czekamy, aż w uszach zabrzmi donośne „kukuryku!”… – Wyposażenie chaty udało mi się sprowadzić prosto z Polski. Trzy lata trwały starania i organizacja transportu, aż w końcu wszystko doszło do skutku i oto jest! – mówi z dumą w głosie dyrektor Polskiego Centrum. Powody tej dumy są w pełni uzasadnione – jeśli inne eksponaty oddają ducha polskiej kultury i historii, to ta chata jest prawdziwym wehikułem czasu, który przenosi nas wprost na polską wieś z przełomu wieków. – Chata została wybudowana w 1860 roku. Mieszkały w niej trzy pokolenia Polaków. W 1921 r. mieszkańcy wyemigrowali do Ameryki, a kilkadziesiąt lat później za wielką wodą znalazł się też ich dom – Staś Radosz z uśmiechem przybliża sugerowaną historię chaty.

Na chacie przybita jest żeliwna tabliczka, znak ubezpieczenia domu. – W tamtych czasach, jeśli na jakimś domu nie było takiej tabliczki, to w razie pożaru strażacy nie mieli obowiązku gasić ognia – tłumaczy nasz przewodnik. Wreszcie przekraczamy charakterystyczny, wysoki próg i wkraczamy do wnętrza chaty, w pełni wyposażonego w przedmioty codziennego użytku, które znajdowały się w większości polskich domów. Widzimy piec, w którym pieczono chleb, pod ścianą stoją szerokie ławy. Na biurku znajduje się lampa naftowa, w kącie stoi miotła z brzozowych witek, niedaleko znajdują się sprzęty rolnicze: sierp i widły. Jest też drewniana maślnica, dzieża do wyrabiania chleba, wyplatane kosze, beczka do kiszenia kapusty, szatkownica, a także wrzeciono i żelazko z duszą… – W kompletowaniu wyposażenia bardzo mi pomógł pewien profesor z Uniwersytetu w Białymstoku – informuje Staś Radosz i dodaje, że wszystkie te rzeczy kiedyś były używane, co sprawia, że całokształt robi jeszcze większe wrażenie.

Jedyne takie miejsce

Co jeszcze? Przechadzając się od pokoju do pokoju można znaleźć wiele innych, ciekawych rzeczy: perfumy Modrzejewskiej z 1906 roku, husarską zbroję, replikę prawej dłoni Jana Pawła II, zabytkowe tabakiery, książkę kucharską zawierającą przepisy kuchni polsko-amerykańskiej z 1912 roku, wydania lokalnych gazet sprzed stu lat… Nie sposób opisać wszystkiego, aczkolwiek będziemy próbowali – w kolejnych wydaniach „Białego Orła” będą ukazywać się krótkie artykuły, poświęcone wybranym eksponatom znajdującym się w zbiorach Polskiego Centrum.

– Bardzo cenię polską kulturę. Chciałbym, żeby ludzie też zrozumieli, dlaczego tę kulturę warto cenić. Myślę, że wizyta w Polskim Centrum przy 33 South Street w Chicopee mogłaby w tym pomóc. Nie ma w całej Ameryce drugiego takiego muzeum, jak nasze – zapewnia dyrektor Radosz, zachęcając do przekonania się o tym osobiście, a „Biały Orzeł” potwierdza – warto!

Marcin Bolec


Polskie Centrum Naukowe
33 South Street, Chicopee, MA 01013
Tel. 413-592-0001, www.polishcenter.net
Godziny otwarcia (od 8 sierpnia 2017 r.): pon. – pt.: 1:00 pm – 5:00 pm


Więcej zdjęć na: www.bialyorzel24.com/fotorelacja/galeria,744.htmlwww.bialyorzel24.com/fotorelacja/galeria,745.html

wróć

Fotorelacje

Młodzież z New Britain na wycieczce objazdowej po Polsce

Na przełomie czerwca i lipca polonijna młodzież ze Szkoły Języka Polskiego w New Britain wzięła udział w wycieczce objazdowej po Polsce. Cała ekipa po wylądowaniu podzieliła się na dwie grupy, w których przez kolejne dwa tygodnie przejechali Polskę wzdłuż i wszerz – na ich trasie znalazły się m.in. Warszawa, Gdańsk, Gdynia, Sopot, Kraków, Wieliczka, Zakopane, Oświęcim i Częstochowa. Zapraszamy do obejrzenia fotoreportażu z pobytu grupy #1. Fot. Anita Gryczewski

zobacz inne galerie

Galerie Video

Jasełka w Webster

Liturgiczny okres Bożego Narodzenia wieńczy Niedziela Chrztu Pańskiego. Uroczystość ta w bieżącym roku przypadła w niedzielę 10 stycznia. Uczniowie i nauczyciele Polskiej Szkoły Sobotniej przy parafii św. Józefa w Webster wybrali ten właśnie dzień na zaprezentowanie tradycyjnych polskich jasełek.

zobacz inne filmy

Kalendarium

Realizacja: IdeoPowered by: CMS Edito

Wszelkie prawa zastrzeżone dla BiałyOrzeł24.com