Massachusetts

poleć serwis drukuj
– Musimy docenić...

„Poznaj swoją historię!”

05-06-2019

Polskie Centrum Naukowe w Chicopee obchodzi w tym roku 20-lecie istnienia. Jubileusz ten świętowany będzie na eleganckim bankiecie w renesansowym stylu, który odbędzie się 19 maja w Castle of Knights w Chicopee. Motywem przewodnim będzie tzw. „Złoty wiek” Rzeczypospolitej. Tymczasem o działalności Polskiego Centrum „Biały Orzeł” rozmawia ze Stanisławem „Stasiem” Radoszem, dyrektorem wykonawczym tej instytucji, który w barwny sposób wyjaśnia, na czym polega wyjątkowość tego miejsca.

„Biały Orzeł”: Jubileusze są zawsze okazją do refleksji. Czy dwie dekady temu, gdy w skromnym pokoju na Elms College zrodziła się idea utworzenia Polskiego Centrum, spodziewał się Pan, że ten pomysł tak się rozwinie?

Stanisław „Staś” Radosz: Rozwój Polskiego Centrum i tempo, w jakim to się stało, przerosły moje oczekiwania. Zaledwie trzy lata od pojawienia się pomysłu szukaliśmy już większej przestrzeni – budynku, który pomieściłby nasze zbiory.

Co w ciągu tych lat zmieniło się, jeśli chodzi o działalność i misję Polskiego Centrum?

Po około dwóch latach od rozpoczęcia działalności stało się jasne, że potrzebne jest miejsce nadające się do bezpiecznego przechowywania historycznych przedmiotów i dokumentów. Nie chodzi tu tylko o przedmioty o jakiejś dużej wartości materialnej, ale przede wszystkim o rzeczy będące „świadkami” historii polskich imigrantów w Ameryce. Posiadają niezwykłą wartość informacyjną – jako odzwierciedlenie historii pojedynczych osób czy rodzin, ale też jako fragmenty większej całości – historii amerykańskiej Polonii, historii Polski. I w ten sposób Polskie Centrum stało się depozytariuszem dziedzictwa polskich imigrantów w Ameryce. W tym tkwi wyjątkowość tego miejsca – nikt w całym kraju nie robi dokładnie tego, co my.

Ile – w przybliżeniu – eksponatów znajduje się w zbiorach Polskiego Centrum? Skąd pochodzą – od osób prywatnych czy jakichś instytucji? Czy osoby, które posiadają np. rodzinne pamiątki lub archiwalne dokumenty, mogą przekazać je Polskiemu Centrum?

Nie jestem w stanie określić, nawet w przybliżeniu, ile mamy eksponatów. O tym, jak pokaźne są to zbiory, może świadczyć choćby to, że Polskie Centrum zlokalizowane jest w dużym budynku, w którym znajduje się 18 sal, z czego aż 10 służy jako galerie i archiwa. Za to z dużą dozą pewności mogę stwierdzić, że 98% naszych zbiorów pochodzi od osób prywatnych oraz od polsko-amerykańskich organizacji. Zachęcamy do tego, by zanim ktoś pozbędzie się starych fotografii, dokumentów zalegających w szufladzie czy innych przedmiotów po babci czy pradziadku, zgłosił się do nas. Obecnie posiadamy ponad 1,000 zdjęć, nawet z XIX wieku. W Polskim Centrum są wspaniali wolontariusze, którzy z wielką pieczołowitością pracują nad digitalizacją zbiorów. A praktycznie co tydzień trafia do nas coś nowego! Mógłbym opowiadać o tym godzinami, więc obawiam się, że musiałaby potem powstać książka, nie artykuł (uśmiech).

Co według Pana jest najcenniejszym lub najbardziej oryginalnym eksponatem?

Przymiotnik „najcenniejszy” nie zawsze odnosi się do przedmiotu posiadającego największą wartość materialną. Dlatego wg mnie najbardziej wyjątkowym eksponatem w Polskim Centrum jest wiejska chata kryta strzechą, z typowym dla tamtych czasów (przełomu XIX i XX wieku) wyposażeniem i przedmiotami codziennego użytku, w całości sprowadzona z Polski. Niedawno pewna młoda kobieta opuściła Polskie Centrum ze łzami w oczach – tak poruszającym doświadczeniem było dla niej znalezienie się w realiach, w jakich żyli jej przodkowie. Ale mamy więcej takich rzeczy, które przyprawiają zwiedzających o gęsią skórkę. Jednym z takich eksponatów jest skórzana teczka łączniczki z Powstania Warszawskiego w 1944 r., wraz z innymi rzeczami z tamtego okresu, np. biletami na tramwaj z okupowanej Warszawy oraz litera „P” noszona przez 13-letniego chłopaka zesłanego na przymusowe roboty do Niemiec podczas II wojny światowej. Mamy też listy – Polaka z Harbinu (Mandżuria) z 1941 r., który szukał pomocy w Ameryce czy nasz ostatni nabytek, datowany na 1922 rok list Marii Skłodowskiej-Curie. Mógłbym jeszcze długo wymieniać…

Oprócz pełnienia roli muzeum Polskie Centrum organizuje także różne wydarzenia kulturalne i edukacyjne. Czy może powiedzieć Pan o nich coś więcej?

Prowadzimy na miejscu zajęcia z genealogii oraz wykłady na temat polskiej historii i kultury, docieramy też z prelekcjami i wybranymi eksponatami do szkół czy innych organizacji. Organizujemy też specjalne wycieczki.

Co uważa Pan za największy sukces, a co jest jeszcze do osiągnięcia, jeśli chodzi o działalność Polskiego Centrum?

Nie lubię mówić o sukcesach, ponieważ życie postrzegam jako nieustający ciąg zdarzeń, a zatem ciągłą możliwość do bycia lepszym, zrobienia więcej, dążenia do perfekcji, a nie „osiadania na laurach”. Wciąż jest tyle do zrobienia! Dlatego zwracam się z apelem do Polonii: jeśli uważacie, że polskie dziedzictwo jest czymś wartościowym, czymś, co warto przekazać kolejnym pokoleniom, zarówno Polaków w Ameryce, jak i innym narodowościom, to trzeba zadbać w pierwszej kolejności o to, by było co przekazać i by miał kto to zrobić. Dlatego instytucje takie jak Polskie Centrum Naukowe w Chicopee warto wspierać. Samo mówienie o historii nie wystarczy. Narzekanie też nie pomoże! Trzeba – mówiąc potocznie – „wziąć się do roboty”, poznać swoją kulturę i historię, docenić – na poziomie i sentymentalnym, i intelektualnym – własne dziedzictwo i robić wszystko, by je zachować i móc pokazać naszą historię przyszłym pokoleniom, światu. Dlatego tak ważne jest gromadzenie tych wszystkich pamiątek, dokumentów, zdjęć. Jednak instytucja taka jak Polskie Centrum pełni nie tylko rolę muzeum, ale również realizuje i wspiera edukację dorosłych i dzieci oraz młodzieży. Wspiera – to słowo klucz, bowiem nic nie uda nam się osiągnąć bez wzajemnego wsparcia.

Czy ma Pan jakieś pomysły, jak można by rozpropagować wiedzę o Polskim Centrum wśród Polonii, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży, żeby mogły poznać dziedzictwo poprzednich pokoleń?

Tak jak wspomniałem wcześniej, kluczem do tego jest wzajemne wsparcie i współpraca – polonijnych organizacji, parafii, szkół, rodziców i dzieci. A uważam, że w dzisiejszych czasach jest to ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Dlaczego uważał Pan, gdy Polskie Centrum powstawało, że takie miejsce jest potrzebne i czy coś się zmieniło w tym zakresie? Jakie zadania bądź główne cele dzisiaj, gdy w USA nie przybywa już tak dużo nowych imigrantów z Polski, a wśród Polonii zaczynają przeważać osoby urodzone i wychowane już w Ameryce, stoją przed Polskim Centrum?

Ameryka otwiera nowy rozdział w swej historii. Kraj staje się o wiele mniej eurocentryczny niż w przeszłości. Napływ nowych imigrantów z Polski jest o wiele mniejszy niż kiedyś, a z kolei to pokolenie imigrantów, które zawsze gotowe było wspierać Polskę, które budowało polskie kościoły, tworzyło polskie organizacje i stowarzyszenia w Ameryce – to pokolenie nieuchronnie odchodzi. I w tym tkwi istota funkcjonowania takiego miejsca jak Polskie Centrum Naukowe – które nie tylko przechowuje i prezentuje w formie wystaw historyczne pamiątki itp. rzeczy, ale też uczy i przekazuje wiedzę o polskiej historii i Polakach w Ameryce szerokiemu gronu odbiorców. Pokazuje historię taką, jaką była. Dlatego jest to miejsce warte zachowania – ale by mogło nadal pełnić swoją misję, potrzebuje pomocy i wsparcia.

Jak zachęciłby Pan Czytelników „Białego Orła” do odwiedzenia Polskiego Centrum w Chicopee?

Rozkoszowanie się polskim jedzeniem i tańczenie na polskich festiwalach do dźwięków polskiej muzyki jest przyjemne, ale nie wystarcza, by móc powiedzieć „jestem Polakiem”. Poznaj swoją historię! Dowiedz się, skąd pochodzisz, poznaj swoją kulturę, a dopiero wtedy w pełni odkryjesz swoją tożsamość i znajdziesz odpowiedź na pytania: kim jesteś, dokąd zmierzasz i co możesz przekazać swoim dzieciom. Nie mogę zapewnić, że Polskie Centrum w pełni zaspokoi zapotrzebowanie na obcowanie z polską kulturą czy dostarczy kompletnej wiedzy historycznej, ale na pewno jest miejscem, w którym warto tę wędrówkę w głąb polskiej historii – Twojej historii – zacząć.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Joanna Szybiak

wróć

Fotorelacje

W świecie zabawek Amato’s Toy and Hobby w New Britain, CT

Najpierw było marzenie, które przerodziło się w pasję. Połączenie pasji i ciężkiej pracy zaowocowało sukcesem. Amato’s Toy and Hobby to spełniony amerykański sen czterech pokoleń rodziny Amato i miejsce, które na stałe wpisało się w lokalny krajobraz New Britain. Wkrótce obchodzone będzie 80-lecie istnienia sklepu, między półkami którego każdy może przenieść się na chwilę do dziecięcych lat. Fot. Marcin Bolec

zobacz inne galerie

Galerie Video

Jasełka w Webster

Liturgiczny okres Bożego Narodzenia wieńczy Niedziela Chrztu Pańskiego. Uroczystość ta w bieżącym roku przypadła w niedzielę 10 stycznia. Uczniowie i nauczyciele Polskiej Szkoły Sobotniej przy parafii św. Józefa w Webster wybrali ten właśnie dzień na zaprezentowanie tradycyjnych polskich jasełek.

zobacz inne filmy

Kalendarium

Lipiec
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
01 02 03 04 05 06 07
08 09 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
07-20-2019
Dożynki w Parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Indian Orchard
07-20-2019
Wieczór hawajski w Klubie Korona
07-20-2019
Dyskoteka w Polskim Centrum w Clearwater
07-20-2019
Pierogi i gołąbki na sprzedaż w Polskim Kościele św. Jana w Manchester
07-20-2019
Zbiórka charytatywna na rzecz osób poszkodowanych w wypadku na drodze I-95
Zobacz kalendarz

Realizacja: IdeoPowered by: CMS Edito

Wszelkie prawa zastrzeżone dla BiałyOrzeł24.com